Za kilka dni, 11–13 września 2026 roku, w Gironie w Hiszpanii odbędzie się World Ayahuasca Forum. I mam poczucie, że może to być wydarzenie ważniejsze niż kolejna konferencja poświęcona enteogenom. Bo tym razem w centrum mają znaleźć się ci, którzy przez pokolenia byli strażnikami tej wiedzy.
Ponad 100 przedstawicieli rdzennych społeczności ma spotkać się z naukowcami, osobami pracującymi z Ayahuascą i przedstawicielami organizacji. Co jednak najważniejsze, rdzenne społeczności nie mają być tutaj jedynie zaproszonymi gośćmi, którzy zazwyczaj pojawiają się na scenie, opowiadają o swojej tradycji, a później wracają do domu, co z reguły ma miejsce.
Tu mają współtworzyć tę przestrzeń, mają głos. Mają wpływ na to, jak ta rozmowa będzie wyglądała.
I być może właśnie od tego powinna zaczynać się każda rozmowa o Ayahuasce.
Bo czy umiemy słuchać, zanim zaczniemy brać?
Ayahuasca dawno przekroczyła granice Amazonii, dziś obecna jest w Europie i wielu innych częściach świata. Powstają ośrodki, retreaty, ceremonie i szkolenia. Interesuje się nią nauka, psychologia i współczesna kultura poszukująca nowych sposobów rozumienia człowieka.
Ale wraz z tą popularnością pojawia się pytanie, które jest ważne i które zadaję sobie od dawna:
Co dzieje się z tradycją, kiedy wyjmujemy ją z kultury, która ją stworzyła?
I jeszcze trudniejsze:
Czy sam fakt, że otrzymaliśmy dostęp do jakiejś wiedzy, oznacza, że mamy prawo nią dowolnie dysponować?
Mam wrażenie, że jako ludzie tak zwanego zachodu bardzo dobrze nauczyliśmy się analizować, przetwarzać i wykorzystywać. Znacznie trudniej przychodzi nam czasami zatrzymanie się i powiedzenie: To nie zaczęło się od nas.
Nie wszystko musimy przerobić na coś naszego.
Nie wszystko, do czego mamy dostęp, automatycznie staje się naszą własnością.
Ayahuasca nie pojawiła się wczoraj.
Za tym, co dzisiaj nazywamy „pracą z medycyną roślinną”, stoją całe pokolenia ludzi. Stoją ogromna wiedza, relacje społeczne, sposoby rozumienia natury i świata, których nie da się sprowadzić do samego wypicia określonej substancji. I właśnie dlatego tak ważny jest głos rdzennych społeczności.
Nie jako egzotyczny dodatek do naszej zachodniej rozmowy.
Nie jako piękna opowieść rozpoczynająca konferencję.
Ale jako głos ludzi, którzy mają prawo mówić o własnych tradycjach, potrzebach, granicach i o przyszłości wiedzy, którą ich społeczności chroniły przez pokolenia, bo w tradycji ukryta jest wiedza, ale trzeba dużo pokory, aby tę potężną wiedzę poczuć, aby ją zrozumieć.
World Ayahuasca Forum ma podejmować również trudne tematy związane z globalizacją Ayahuaski, komercjalizacją, zawłaszczaniem kulturowym, nieetycznymi praktykami czy konsekwencjami dla społeczności i środowiska. I mam nadzieję, że będzie to próba budowania innej relacji, relacji opartej na szacunku, wzajemności, odpowiedzialności i prawdziwym słuchaniu.
Dobre intencje nie zawsze wystarczają, bo możemy mieć bardzo dobre intencje. Możemy fascynować się rdzenną wiedzą. Możemy szukać uzdrowienia, rozwoju, duchowości czy głębszego kontaktu ze sobą, ale dobre intencje nie zwalniają nas z odpowiedzialności.
Bo szacunek to coś więcej niż zachwyt, choć zachwyt nie jest niczym złym.
Szacunek wymaga słuchania.
Czasem wymaga również przyznania: nie wiem.
A czasami nawet: tego nie powinienem robić.
Być może właśnie tutaj zaczyna się dojrzała relacja z wiedzą, która nie pochodzi z naszej kultury, w miejscu, w którym przestajemy zakładać, że wszystko, co nas zachwyca, automatycznie staje się czymś, z czego możemy korzystać na własnych zasadach.
Wzajemność zaczyna się od słuchania
Jest jedno słowo, które szczególnie mocno wybrzmiewa w rozmowie wokół tego Forum: wzajemność.
Jeżeli czerpiemy z wiedzy innych społeczności, to co dajemy w zamian?
Jeżeli korzystamy z ich tradycji, czy interesuje nas również to, co dzieje się z ludźmi, którzy je stworzyli?
Czy interesują nas ich prawa?
Ich ziemie?
Ich bezpieczeństwo?
Ich możliwość samostanowienia?
Czy interesuje nas Amazonia nie tylko dlatego, że znajdują się tam rośliny, których chcemy używać, ale dlatego, że jest domem ludzi, kultur i całych ekosystemów?
Bo nie można mówić o szacunku do Ayahuaski, jednocześnie nie interesując się losem ludzi i ziemi, z których ta mądrość wyrasta.
I dla mnie właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza rozmowa.
Rozmowa o relacji.
Przez wieki zachodni sposób myślenia często wychodził z założenia, że to my będziemy odkrywać, opisywać, klasyfikować i tłumaczyć świat…
Dużo tam jest pychy i arogancji!
Być może przyszedł czas na coś znacznie trudniejszego, na spotkanie, w którym nie musimy być najważniejszym głosem, a raczej, abyśmy powiedzieli:
„Opowiedzcie nam, jak wy to rozumiecie”.
Bez natychmiastowego poprawiania.
Bez przekładania wszystkiego na język, który jest dla nas wygodniejszy.
Bez wybierania tylko tych fragmentów tradycji, które nam odpowiadają.
I bez zakładania, że krótkie doświadczenie daje nam prawo nazywać się spadkobiercami wiedzy rozwijanej przez całe pokolenia.
Nie chodzi przy tym o idealizowanie rdzennych społeczności ani udawanie, że istnieje jedna „rdzenna perspektywa”. To wiele różnych społeczności, kultur, języków, tradycji i punktów widzenia i szacunek oznacza również dostrzeżenie tej różnorodności.
My niestety nie będziemy mogli osobiście wziąć udziału w World Ayahuasca Forum, ale będziemy się temu wydarzeniu bardzo uważnie przyglądać. Chcemy zobaczyć, jakie głosy z niego wybrzmią, jakie pytania zostaną postawione, jakie rozmowy się rozpoczną i przede wszystkim, co z tego spotkania wyniknie. Ten temat jest nam niezwykle bliski, nasze serca są w Amazonii, a od rdzennych społeczności, strażników Ayahuaski, nauczyliśmy się bardzo dużo. Często boli mnie to, co widzę, co dzieje się z tą potężną medycyną, jak ją rozszarpujemy, ale zarazem ufam w większą mądrość tego, gdzie żyjemy. Gdzieś idziemy, bo widzę tylko mały skrawek wielkiej całości.
Z ogromnym szacunkiem podchodzimy do rdzennych społeczności, ich tradycji i wiedzy niesionej przez tak wiele pokoleń. Jest w nas dużo pokory wobec tego dziedzictwa i głębokie uznanie dla ludzi, którzy przez pokolenia tę wiedzę chronili, przekazywali i zachowywali. Nie dlatego, że chcę ją idealizować, ale dlatego, że czuję, jak wiele pokory wymaga spotkanie z czymś, co istniało długo przed nami i co nie należy do naszego kulturowego dziedzictwa.
Dlatego tak bardzo zależy mi na tym, żeby obserwować, czy to Forum rzeczywiście stanie się przestrzenią relacji, nie tylko kolejnym wydarzeniem o rdzennych społecznościach, ale przestrzenią tworzoną razem z nimi. Miejscem, w którym ich głos nie będzie dodatkiem, ale jednym z najważniejszych punktów odniesienia.
Miejscem nie tylko wymiany wiedzy, ale także słuchania.
Nie tylko mówienia o szacunku, ale praktykowania go.
Nie tylko opowiadania o wzajemności, ale zadawania sobie pytania, co ta wzajemność naprawdę oznacza w praktyce.
I bardzo liczymy na to, że będzie to ważny głos w coraz szerszej światowej rozmowie o Ayahuasce, głos przypominający nam, że za tym, co dla części zachodniego świata stało się doświadczeniem, ceremonią, terapią czy duchowym poszukiwaniem, stoją ludzie, tradycje, ziemie i historie, których nie możemy pomijać.
Mam nadzieję, że to będzie początek.
Jak mogę wejść w tę relację z szacunkiem?
Chciałabym, żeby World Ayahuasca Forum spełniło obietnicę, którą dziś ze sobą niesie, aby rdzenni ludzie rzeczywiście nie byli tam dekoracją, aby nie zaproszono ich tylko po to, aby Zachód mógł powiedzieć:
„Oddaliśmy im głos”… Super, sprawa załatwiona.
Bo tego głosu nie musimy nikomu oddawać. On zawsze do nich należał.
To my musimy nauczyć się go słyszeć.
I być może właśnie to jest dziś najważniejsze.
Nie mówić za nich.
Nie wybierać tylko tych fragmentów ich wiedzy, które pasują do naszego świata.
Nie zabierać tego, co piękne i użyteczne, pozostawiając za sobą ludzi, ziemię i kontekst, z których ta wiedza wyrosła.
Mam nadzieję, że to Forum stanie się przestrzenią prawdziwego spotkania także wtedy, kiedy to, co zostanie tam powiedziane, będzie dla nas niewygodne, bo prawdziwy szacunek nie polega na tym, że słuchamy tylko tego, z czym się zgadzamy, polega również na gotowości do zadania sobie pytania:
Czy potrafię przyjąć, że nie wszystko jest moje?
Być może właśnie tego najbardziej potrzebujemy.
Mniej zawłaszczania.
Mniej przekonania, że wszystko można kupić, przetworzyć, nazwać po swojemu i zabrać ze sobą.
Więcej pokory.
Więcej wzajemności.
I przede wszystkim więcej szacunku dla ludzi, którzy byli strażnikami tej wiedzy na długo przed tym, zanim zachodni świat zaczął się nią fascynować.
Bo spotkanie kultur może być czymś niezwykle pięknym, ale tylko wtedy, kiedy spotykamy się naprawdę.
Nie wtedy, kiedy jedna strona mówi: „To mi się podoba. Od dziś jest moje”.
Ale wtedy, kiedy potrafimy powiedzieć:
Widzę wartość tego, co chronicie. Chcę zrozumieć. Jak mogę wejść w tę relację z szacunkiem?
Oficjalna strona World Ayahuasca Forum: www.ayahuasca2026.com
